17 września 2013

Warhammer - 30-dniowe wyzwanie! Dzień szósty, czyli porozmawiajmy o bogach

21:00 Posted by Grzegorz Nowak , No comments
Warhammer powstał na fali klasycznego fantasy, które nie mogło obejść się bez odpowiednio skrojonego panteonu bóstw. Mamy więc standardowy zestaw bóstw odpowiedzialnych za najważniejsze aspekty życia i otaczającego świata. Jedni są naprawdę fajni inni kompletnie sztampowi albo kompletnie zapominani na sesjach - wśród nich znajduje się mój ulubiony.

Moim ulubionym bóstwem Warhammera pozostanie Morr - bóg śmierci i snów. Nie jest to może najbardzej oryginalne bóstwo (w końcy każdy panteon ma swojego Hadesa) ale piszę o nim z sentymentu. Przez długi czas grałem ubranym na czarno, emo-akolitą Morra, którego celem było zostać templariuszem. Do dziś podoba mi się koncept, w którym oprócz posługi zmarłym i mistycznej interpretacji snów morryci zajmują się również zwalczaniem nieumarłych. Przecież żywe trupy są jawnym zaprzeczeniem dogmatu o ostatecznym końcu w królestwie Morra. A poza tym potężni rycerze zakuci w czarne zbroje i wyruszający do Sylvanii robią po prosto świetne wrażenie.

Tak więc Morr przywołuje fajne wspomnienia, jak np. moje czasy gimnazjalne, kiedy artykuł w MiM-ie na temat kapłanów ponurego boga skończył się posądzeniem o propagowanie satanizmu w szkole. Piękne czasy (o których pisałem dawno temu w Karnawale Blogowym).



0 komentarzy:

Prześlij komentarz