08 lutego 2013

Najkrótsza recenzja Nędzników

20:00 Posted by Grzegorz Nowak 3 comments
Okazuje się, że można nakręcić fajny film na podstawie książki, która spędza sen z oczu licealistom (przynajmniej we Francji). Okazuje się też, że Wolverine i Catwoman potrafią przejmująco śpiewać, czego niestety nie można powiedzieć o Gladiatorze. Czasami jednak wkurzało, że nawet "cześć" i "do widzenia" musiały być wyśpiewane.

PS: Po seansie zacząłem się zastawiać jak wyglądałby musical nakręcony przez Tarantino.

3 komentarze:

  1. Najnowsi Nędznicy nie są adaptacją książki tylko musicalu. W dodatku bardzo wierną.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Który to musical z kolei jest wierną adaptacją książki. Na jedno wychodzi.

      Usuń
    2. Musical siłą rzeczy musiał dużo zmienić – to całkiem inne medium niż książka. Prawie zupełnie wycięto np. początkowe kilkadziesiąt stron poświęcone postaci biskupa, wyrzucono rozważania narratora o bitwie pod Wateloo itd. Natomiast film z dużą dokładnością powtarza bohaterów i fabułę musicalu (scena po scenie), nawet teksty i melodie są identyczne (z drobnymi zmianami i skrótami). :-)

      Usuń