26 lipca 2008

LARP: Ogień Mojego Syna [Telep 2008] - relacja

21:43 Posted by Grzegorz Nowak , , 1 comment
Data: 12/13 lipca 2008

Miejsce: Telep 2008

Ostatni sobotni LARP konwentu Telep 2008 to Ogień Mojego Syna. Scenariusz osadzony jest w realiach Wampira: Maskarady i był już raz prowadzony w Starej Piekarni, członkowie KGLu. mieli okazje Zresztą relacja z pierwszej próby poprowadzenia można wygrzebać z bałaganu. Jak poszło tym razem? Zapraszam do lektury relacji.

Nie będę się rozwodził nad zawiłościami scenariusza - można o tym przeczytać w relacji z poprzedniej próby prowadzenia tego LARPa. Zamiast tego skupię się na elementach technicznych i na tym jak udały się zmagania z fabułą nowym graczom. Już na początku mieliśmy drobne problemy natury technicznej. Jak zwykle wszystko trzeba było robić w ostatniej chwili (np. szukać kafejki internetowej żeby wydrukować rolę - i to o godzinie 23:30) więc zapowiadało się, że LARP zacznie się z opóźnieniem. Mieliśmy też spory problem z brakującymi graczami i gdy zaczęliśmy namawiać ludzi do przychodzenia zrobiło się zamieszanie w wyniku czego mieliśmy ich nadmiar! Co gorsza rozdaliśmy część ról, które potem musieliśmy odebrać... Istny kocioł! Do tego role były dopiero co wydrukowane i musieliśmy je wycinać na bieżąco (papierkowa robota to jak zwykle moja działka). Dodatkowo uprzedzaliśmy wszystkich, że to jedyne role jakie mamy więc lepiej żeby ich nie gubili - niestety nie mieliśmy kopii scenariusza, która ostatnim razem okazała się niezwykle pomocna.

Kolejnym problemem była wielkość sali w jakiej rozgrywaliśmy LARPa, o czym już wspominałem przy okazji relacji z Turnieju Wśród Kwitnących Wiśni. Scenariusz przewidywał istnienie jakby dwóch obszarów na których rozgrywa się LARP - Elizjum i Wernisażu. Początkowo chcieliśmy aby jeden obszar znajdował sw sali, a drugi na zewnątrz, jednak z uwagi na spory tłok nie-graczy na korytarzu musieliśmy zrezygnować z tego pomysłu. Ostatecznie sala została podzielona na pół za pomocą granicy z kilku stołków. Musiało to wystarczyć. A i jeszcze przy okazji moja wpadka jako MG - raz mi się pomyliło który z obszarów jest który i oczywiście źle powiedziałem graczom. Wszyło z tego zamieszanie, ale niewielkie - mea culpa.

Oczywiście standardowo większość nie znała realiów gry, a nie da się ukryć że Wampir to gra wymagająca. Musiało wystarczyć krótkie wyjaśnienie świata i specyfiku klanów wampirzych. Wyjaśniliśmy też po krótce zasady działania mechaniki, ale gracze słusznie zauważyli po LARPie, że powinniśmy umieścić skrót działania dyscyplin na kartach postaci. I znów punkt dla graczy.

LARP przebiegał i zakończył się podobnie jak poprzednim razem. Sabat knuł i nieprzerwanie dążył do konfrontacji z Tzimisce i przy tym dosyć skutecznie przeciągał na swoją stronę Camarillę. Knucia doprowadziły do wyeliminowania pierwszego z Tzimisce i dokonania na nim diabolizacji. Do otwartej walki nie trzeba było już zbyt wiele. LARP podobnie jak ostatnio zakończył się wielką walką pomiędzy dwoma stronnictwami - sprzymierzeńcami Sabatu i wiernymi Tzimisce. Tym razem walka całkiem nieźle poszła - nie dłużyła się tak jak ostatnio - Samalai nad wszystkim miał pieczę. Niestety w czasie walki ci którzy nie brali w niej udziału nie mieli nic do roboty - przyglądali się z boku i czekali na wynik. W wyniku zmagań, podobnie jak ostatnim razem, zwycięzcami okazali się przedstawiciele Camarilli. Zawsze mówiłem, że ta sekta jest najfajniejsza!

Kilka słów o grajacych - było kilka osób które grały wcześniej na LARPie L5K, było też sporo nowych. Moją ulubioną postacią tego LARPa (moje prywatne pierwsze miejsce) była Nosferatu grana przez Yoru. Rewelacyjnie wczuła się w postać Nosfera. Niech za przykład posłuży fakt, że przedstawiciele tego klanu mieli mieć parę informacji niedostępnych dla innych graczy, ale zanim zdążyliśmy (my-MGowie) je przekazać Yoru sama się dowiedziała rożnych tajemnic! I tak kilka razy, zaskakując nas z Samalaiem co chwilę. Wielkie brawa! Postacią która utkwiła mi w pamięci był wampir grany przez Ertaia, za kilka świetnie odegranych scenek. Budywid Witenes i Wojewoda też świetnie się spisali - przede wszystkim dla tego, że całkiem nieźle znali świat Wampira i potrafili wykorzystać atuty swoich postaci.

Czas na podsumowanie. LARP się podobał, co do tego nie ma wątpliwości, ale gracze nie omieszkali wytknąć kilka błędów technicznych na forum. Dziękujemy za tą krytykę - jest nam
ona niezmiernie potrzebna. Nadal uważam, ze LARPa można było bardziej dopracować, no ale cóż... Zawsze brakuje czasu. Może za trzecim razem LARP wypadnie jeszcze lepiej? Choć wątpię byśmy go prowadzili jeszcze raz...

Jeszcze raz dziękuję w swoim imieniu wszystkim graczom! Zabawa była wyśmienita! Nieoceniony okazał się Lupus który świetnie radził sobie jako sędzia pomocniczy... yyy znaczy trzeci MG, chciałem powiedzieć. Bez niego pewnie zaliczylibyśmy więcej wtop technicznych. Po LARPie odbyła się tradycyjna choć nieoficjalna impreza - dobrze, że orgowie o tym nie wiedzieli.



Tym wpisem kończę cykl teleportowy. Choć był to najgorzej przygotowany technicznie LARP w jakim uczestniczyłem, to jego relacjonowanie zajęło mi najwięcej czasu ze wszystkich. To chyba jednak świadczy o tym, że
konwent może był kiepski, ale zabawa przednia. Do zobaczenia na następnej takiej imprezie!

1 komentarz:

  1. Emm, morderstwo pierwszego Tzimisce było całkowicie spontaniczne, a nie planowane =] Gorąca krew Brujah zawrzała przez jego nader obraźliwy ton =]

    OdpowiedzUsuń