30 marca 2009

Zaglądając w Pustkę

20:35 Posted by Grzegorz Nowak , 3 comments
Data: 21 III 2009

System: Pustka - system autorski Mavra

MG: Mavr

Gracze: Ja (Sevryn Nron), Procent (Maral Ixian)

Scenariusz: bezimienny

Ostatnim razem pisałem, że marzec wypadałoby nazwać miesiącem Procenta, bo co chwilę przychodzi mi brać udział w jego sesjach. Do tego miana powinienem dodać jeszcze "miesiąc systemów autorskich" bo w mijającym miesiącu udało mi się zagrać w więcej autorek niż przez miniony rok (to znaczy w dwie). Tym razem Mavr postanowił zaprezentować swój pomysł na RPG i na kameralnej sesji przyszło nam z Procentem przekonać się co niesie za sobą tajemnicza Pustka.

Najpierw kilka słów o samym systemie. Pustka oferuje nam świat dalekiej przyszłości, w której ludzkość sięgnęła gwiazd i dzięki zaawansowanej technologii mogła podbić odległe systemy planetarne. Oczywiście po exodusie z Ziemi, rasa ludzka nie pozostała jednorodna dzieląc się na różne frakcje i narody przystosowała nowe planety na swój sposób i model życia. Wielkie mocarstwa, każde skupiające pod swoimi rządami kilka milionów planet, nadają rytm polityce całej galaktyki i warunkują życie jej mieszkańców. Na pierwszy rzut oka setting nie wyróżnia się niczym szczególnym na tle innych systemów, ale mniej więcej z taką wiedzą przystępowałem do gry, więc i wy dajcie szanse Pustce.

Przygoda miała być klasyczną jednostrzałówką z wcześniej przygotowanymi bohaterami do wyboru. Początkowo miało być 3 grających, jednak z różnych przyczyn graliśmy jedynie ja i Procent więc siłą rzeczy w drużynie był jeden BN. Bohaterowie to kanclerz Sevryn Nron pochodzący z Krygii, mocarstwa z wysoko rozwiniętą biotechnologią; Maral Ixian, niezależny najemnik podejmujący się każdego wyzwania za odpowiednią cenę; Lex Terra, czarnowidz i mędrzec z Purpurowej Orchidei, który sprawował duchową opiekę nad całą misją. Zadanie polegało na udanie się do Łańcucha Kardana, układu czterech ciał niebieskich, gdzie panuje wieczna zima, a zamieszkująca je ludność, plemię Kara, uważana była za prymitywną (pomimo posiadania technologii międzygwiezdnej). Naszym zadaniem było odnalezienie księgi Apostoła - jednego ze starożytnych artefaktów mogącego zawierać informacje o tajemniczym zjawisku pustki.

Misja trójki agentów rozpoczęła się w momencie dokowania na stacji orbitalnej nad planetą Kardan I. Krótka rozmowa z kapitanem stacji obsadzonej przez najemników pozwoliła wyrobić sobie zdanie o bieżącej sytuacji w układzie. Najemnicy nie dostawali żołdu od ładnych paru miesięcy, więc współpraca szła bardzo opornie, a groźba łupieżczego napadu na ludność planet wisiała na włosku. Kanclerze wraz ze swoimi kompanami musiał się śpieszyć więc za radą kapitana najemników udali się do bazy na powierzchni planety, z którą oczywiście najemnicy stracili kontakt kilka dni temu.

Po lądowaniu Cerbera - statku kanclerza - na powierzchni Kardan I drużyna udała się do wspomnianej bazy. Zgodnie z przewidywaniami placówka została napadnięta, a personel zabity. Szczęśliwie udało się odnaleźć ślady, które zaprowadziły trójkę przybyszów do górskiej jaskini. Spotkanie z dzikusami znajdującymi się wewnątrz doprowadziło do krótkiego starcia i zwycięstwa zaawansowanych technologicznie stronników kanclerza. Ostatni z członków załogi bazy przetrzymywany przez napastników okazał się być martwy jednak nagłe pojawienie się potężnego przedstawiciela plemienia Kara zmieniło nieco nastawienie przybyszów. Karak Mazgandal, bo tak nazywał się nieznajomy, okazał się być wodzem jednego z rodów i zaprosił "obcych" na rozmowę w swojej siedzibie.

Jego ród zamieszkiwał w Walkirii, dawnej twierdzy wybudowanej jeszcze przez pierwszych kolonistów planety. W czasie rozmowy wyjaśnił napiętą sytuację jaka panuje pomiędzy jego współplemieńcami a najemnikami, którzy chcieliby powetować sobie braki w zaopatrzeniu kosztem "dzikusów". Sam wódz był zwolennikiem pokojowego rozwiązania konfliktu, jednak nie wszyscy zgadzali się z jego decyzjami. Pozytywne nastawienie wodza pozwoliło poszperać w archiwum twierdzy i wydobyć kilka informacji o bytności Apostoła na tej planecie - miał przebywać w starożytnym mieście o nazwie Ragadan. W czasie rozmów z wodzem Bohaterom udało się również dowiedzieć o Bjornie, bracie Mazgandala, który mógł mieć dalsze informacje o poszukiwanym artefakcie, oraz o tak zwanych demonach, koczowniczym ludzie międzygwiezdnym bez ustanku łupiącym i podbijającym odległe światy. Nasi bohaterowie wpadli w niezły kocioł, którego zawartość mogła w niedługim czasie wykipieć!

Wyprawa do Bjorna, poprzedzona krótkim starciem z Sergonianami (czyli wspomnianymi wczesniej "demonami"), zaowocowała kolejnymi informacjami - o odwiertach robionych przez najemników, które miały na celu znalezienie ukrytego pod grubymi warstwami lodu starożytnego miasta. Bjorn zaproponował też drużynie możliwość udziału w wyprawie na koczowników, jednak decyzja o pomocy została odłożona przez kanclerza na później. Dalsza podróż została przerwana przez koczowników, którzy doprowadzili drużynę przed oblicze Wielkiego Chana. Jego Wysokość okazał się być potężnym murzynem siedzącym na tronie u stóp którego walały się ludzkie czaszki (!). Zaproponował kanclerzowi zabicie Karaka Mazgandala w zamian za pomoc w odnalezieniu artefaktu, a całość poparł napitkiem z ludzkiej krwi. Drużyna postanowiła nad pierwszą propozycją się zastanowić, a drugiej grzecznie odmówić. Po tej niespodziewanej audiencji drużyna udała się z powrotem na stację orbitalną najemników, żeby dowiedzieć gdzie dokładnie znajdowały się wykopaliska.

Stacja okazał się być zupełnie wyludniona - na miejscu drużyna spotkała jedynie podrzędny personel. Udało się dowiedzieć, że najemnicy ruszyli w stronę wykopalisk by odnaleźć artefakt na własną rękę - słowem chcieli ubiec naszych bohaterów. Podróż załogi Cerbera na powierzchnie Kardana I zwiastowała ostatnią scenę. Po zejściu wgłąb odwiertów, pod powierzchnie lodu Bohaterom udało się odnaleźć starożytne miasto. Z uwagi na przewagę liczebną BG postanowili wyjść na powierzchnię i przywitać najemników ciężką bronią pokładową Cerbera. Przecież kiedyś musieli opuścić te podziemia (szczególnie, że statki najemników zostały na powierzchni). W tym miejscu sesja została przerwana.

Z powyższego opisu, choć mocno streszczającego co naprawdę działo się w przygodzie, wyraźnie wychyla się mnogość wątków. Dużym plusem dla MG jest umieszczenie w przygodzie całkiem pokaźnej liczby stronnictw o ciekawie zarysowanych sprzecznych interesach. a pomiędzy tym wszystkim Bohaterowie Gracze. Przyznam, że miałem miłe wrażenie dowolności - od naszych wyborów zależało jak potoczy się przygoda. Ciekawym pomysłem było też obdarzenie każdego z bohaterów prywatną tajemnicą, choć szkoda, że nie zostały bardziej uwypuklone w scenariuszu. Ciekawą kreacją był również Czarnowidz, którego, jak już wspomniałem, odgrywał MG. Początkowo miałem grać tą postacią więc zupełnie inaczej ją sobie wyobrażałem, być może stąd "zaskoczenie". Minus scenariusza to początkowy powolny rozwój akcji i zupełne zepchnięcie na bok postaci Procenta, który jako najemnik nie miał zbyt wiele do roboty przy ciągłych sytuacjach socjalnych. To w sumie małe uchybienie, gdyż z Procentem byliśmy po hmm... nocnej wyprawie i początkową zmęczenie dawało o sobie znać. Dopiero z czasem udało się wrócić do pełni sił i rpgowej sprawności.

Niestety mechanika systemu mocno kulała. Oparta na dwóch kościach 20-ściennych, z których odrzucało się wyższą, sprawiała wrażenie zbyt losowej a nasze umiejętności miały niewielki wpływ na ostateczny wynik i nawet testy z dziedzin naszych bohaterów często kończyły się porażką. To element systemu nad którym jeszcze trzeba mocno popracować.

Sama wizja świata jest również nieco wtórna. Elementy settingu można z powodzeniem odnaleźć chociażby w Gasnących Słońcach (starożytna wiedza, tajemnicza "Pustka", łupieżcze ludy koczownicze). Mimo to jest kilka pomysłów które mi się podobały - chociażby brak obcych-dziwolągów, możliwość manipulowania genami, czy zróżnicowanie ludzi ze względu na warunki w których mieszkają (np. na planecie z dużą grawitacją są niżsi i tężsi - choć sam motym przypomina nieco squaty z Warhammera 40k).

Natomiast wielce pozytywne wrażenie wywarła na mnie oprawa graficzna materiałów do systemu. Od tej strony przynajmniej system wyglądał bardziej profesjonalnie. Wiem, że teraz każdy z odrobiną talentu i Photoshopem czy innym takim potrafią zdziałać prawdziwe cuda, ale dla mnie laika w tej dziedzinie to coś zachwycającego. Żeby zrozumieć o czym mówię proponuję zaglądnąć na stronę Pustki (na razie jest niewiele materiałów ale można nacieszyć oko i skonfrontować moją opinie z tym co jest tam zamieszczone).

Czas na podsumowanie. Przygoda była ciekawa, dawała spore możliwosci działania graczy (pomijając drobne uchybienia o których wspominałem). Niestety równie dobrze można było ją umiejscowić w dowolnym innym settingu SF. Mavr - masz jeszcze sporo pracy przed sobą. Pierwsze materiały wyglądają ciekawie ale wymagają jeszcze wielu poprawek. Posiedź też nad koncepcją świata żeby nie powielać za bardzo znanych schematów, ale z drugiej strony też nie bądź oryginalny "na siłę". Wiem to nie jest łatwe, ale najważniejsze że coś tworzysz! Twórz więc dalej!

Powodzenia!

PS: Imiona postaci może przypominają klasyczne SF (np. bohaterów Assimova, którego niedawno miałem okazję czytać), ale ciężko je zapamiętać a co dopiero wymówić. Nad tym też warto popracować :P

3 komentarze:

  1. Niestety, system brzmi kompletnie nieoryginalnie. Mavr rzeczywiście musi jeszcze popracować nad swoim pomysłem.

    OdpowiedzUsuń
  2. Z drugiej strony silenie się na zupełną oryginalność czasami nie wychodzi. Są systemy, które wykorzystują znane motywy, czy realia (choćby Warhammer, który jest kalką Europy), ale czyni to w taki sposób że kreuje nowy świat, na tyle ciekawy, żeby rozpocząć w nim długie kampanie.

    Ale fakt - Mavr powinien popracować nad wizją świata, ale ufam, że ta sesja była jedną z pierwszych i krytyczne głosy nie zniechęcą do dalszej pracy.

    OdpowiedzUsuń
  3. Powinny go nawet zachęcić. Po prostu, na ten moment, system brzmi jak klasyczne sci-fi i np. wolałbym zagrać w dość podobne (jak to sam stwierdziłeś gan) GSy. Mavr jest jednak sprytny i z pewnością nas jeszcze zaskoczy xD

    OdpowiedzUsuń