21 grudnia 2006

Starzec

17:31 Posted by Grzegorz Nowak No comments
Poniższy post pierwotnie ukazał się na pierwszym bałaganie.

Z przykrością muszę stwierdzić, że od ostatniej refleksji minęło sporo czasu. Ponad miesiąc... Ehhh... a miałem nadzieję być systematyczny w swoich rozmyślaniach, a raczej systematyczny w ich dokładaniu do tego całego bałaganu. Niestety wydarzenia minionych tygodni usilnie odciągały mnie od rozmyślania na temat swojej pasji. Głowę zaprzątało wiele mniej, lub bardziej ważnych spraw, a nad wszystkim jeszcze cały czas wisiało (i co gorsza nadal wisi) widmo zbliżającej się sesji egzaminacyjnej. Mimo wszystko, w pierwszy dzień wolny od szkoły udało się znaleźć czas i ochotę na napisanie kilku słów. Więc do dzieła!



Mimo zbliżających się świąt i generalnie pozytywnej atmosfery tego miesiąca dziś będzie trochę smutno. I tu nie chodzi wcale o jakąś konwencję eRPeGową, ani o klimat, czy osławiony mrrrok. Zamiast tego dziś będzie o starych eRPeGraczach, upływie czasu i braku jego organizacji. Brzmi niepokojąco, co?

No i rzeczywiście sprawa jest niewesoła. Okazuje się, że coś, czego nigdy nie dopuszczałem nawet w swoich rozmyślaniach powoli, okrutnie i nieubłaganie staje się rzeczywistością. ERPeGowiec się starzeje! Tak nie przesłyszeliście się - starzeje się! I sprawa jest naprawdę poważna. Bo to wcale nie chodzi o to, że z każdym rokiem przybywa mu latek. No dobra, o to poniekąd też chodzi, ale to niewszystko. Z biegiem lat człowiek ma coraz mniej czasu na realizowanie swoich pasji. A gdy jeszcze nagle sobie ten fakt uświadomi... robi się trochę smutno.

Nie piszę o tym tylko dlatego, że akurat taka myśl mi wpadła do głowy. Już sam fakt tego, że ostatni raz miałem okazję w coś zagrać na Imladrisie (!) daje do myślenia. To już będzie jakieś dwa miesiące na głodzie. Niby te dwa miesiące to nie jest tak długo, ale okazuje się, że pomimo usilnych prób nie udało sięz organizować choćby niewielkiej sesji. Najbardziej chyba dobijającym faktem był to, jak już prawie mięliśmy rozgrywać, a raczej kontynuować, Liczmistrza. Nawet odkopałem stare notatki z poprzednich sesji wraz z własną konwersją charakterystyk na IIed. I co? Okazało się, że Sammel pracę kończy codziennie o18:00. Zanim dojedziemy na miejsce zorganizujemy się, przypomnimy co działo się ostatnio, to zejdzie gdzieś tak do 19:30. No a trzeba skończyć przed 22:00 - bo później nie ma czym do domu wrócić. Słowem na 2,5 godzinki przychodzić pograć jakoś mija się z celem. Samalaiowi z kolej nie pasował późny wieczór. Tym samymz mówienie się na sesję graniczy z cudem.

Oczywiście nikogo o ten stan rzeczy nie obwiniam. Sammel ma na głowie obowiązki związane z pracą i prawie-żoną i cóż się dziwić że brakuje mu czasu. To do czego zmierzam to fakt, że z biegiem lat przestajemy mieć możliwość oddawaniu się temu co tak cenimy. Obowiązki - zarówno te mniej jak i bardziej przyjemne - skutecznie nam to uniemożliwiają. A czasem jesteśmy już tak zmęczeni codziennością, że nie ma już siły wyprawić się do innych światów w poszukiwaniu przygody.

Ale oczywiście to nie jeden taki przypadek z tym Liczmistrzm. Z Gavainem mieliśmy wreszcie wypróbować swoich systemów autorskich no i zmówić się na warhammerowanie. Oczywiście nic z tego nie wyszło. Ciągle pozostaje sprawa niedokończonej sesji Monastyru, granej z udziałem Alkeina. A przecież w takim wąskim gronie graliśmy i wydawałoby się, że nie będzie problemu zmówićsię któregoś popołudnia. A plany grania w Warcry w klubie? Przecież zpowodu pierwszej sesji egzaminacyjnej nie byłem w Fenrirze chyba od 3 tygodni!

Panie i panowie eRPeGracze - starzejemy się! To fakt odczuwany przez nas w większym, lub mniejszym stopniu. No ale to od nas zależy jak sobie z tą starością poradzimy. Może trochę lepszej organizacji czasu i odrobiny silnej woli pozwoliłoby odnaleźć taki dzień w tygodniu (może raz na dwa tygodnie?), aby zagrać? Choć sam się przyznam, że z całym tym bałaganem w swoim życiu najpierw trzeba zacząć chyba od poprawiania samego siebie zamiast zajmować się prawieniem morałów. A może to tylko ja się starzeje eRPeGowo, a inni rześko podchodzą do sprawy? Hmmm...

PS: Święta to czas pojedniania i spokoju - no i co najważniejsze - wolności od pracy/szkoły. W sam raz na sesjowanie. Nawet już z Sammelem mamy plany! Chyba pójdę pogrzebać trochę na mojej ulubionej półce.

0 komentarzy:

Prześlij komentarz