11 listopada 2006

Wilk Fenrir

17:17 Posted by Grzegorz Nowak , No comments
Poniższy post pierwotnie ukazał się na pierwszym bałaganie.

Jest kilka takich miejsc, w których człowiek czuje się „u siebie”. Miejsc, o których zawsze myśli się pozytywnie. Miejsc w których odnajdujesz choć trochę spokoju. Miejsc w których zawsze powitają cię życzliwe uśmiechy, gdzie chociaż na chwilę zostawiasz swoje troski za drzwiami. Jednym z takich miejsc jest Nowohucki Klub Fantastyki Fenrir.


Może to powyżej zabrzmiało trochę górnolotnie, trochę za bardzo ideologicznie. Przecież Fenrir nie jest krainą wiecznej szczęśliwości. A przynajmniej nie taką dla każdego człowieka. Ktoś nie będący tak mocno zwariowany na punkcie eRPeGów jak ja z pewnością nie podzielałby tego huraoptymizmu. To zrozumiałe, że chyba prędzej ktoś spoza środowiska uznałby klub za miejsce zebrań jakichś dziwaków niż ostoję spokoju i życzliwości. Ale dla mnie to niezwykłe miejsce. No i niezwykli ludzie.
Ostatnio nie miałem na tyle czasu żeby pojawić się na piątkowych spotkaniach. Jednak wczoraj, pomimo kolejnych przeciwności losu, udało mi się dotrzeć do Klubu Kuźnia, gdzie odbywają się spotkania Fenriru. Miło było zobaczyć znów te same twarze, a także dopatrzyć się kilku nowych! Choć spędziłem ponad bite 2 godziny wpatrując się jak Piotrek, Tomek i Marek grają w karcianego GoTa, jakoś nie nudziłem się. Gry zupełnie nie znałem, więc mogłem tylko się domyślać co się kryje za kolejnymi zagraniami. Ale samo już przysłuchiwanie się komentarzom, jakie padały w trakcie wykładania kolejnych kart, dostarczało niemałych wrażeń. Dlatego też nie żałuje ani chwili tam spędzonej. Szczególnie, że po zamknięciu Kuźni wyprawiliśmy się do pobliskiej restauracji by tam jeszcze chwilę móc pogadać przy bursztynowym trunku.
Zawsze sobie obiecuję, że nie zaniedbam tego towarzystwa. Różnie jednak wychodzi. Pomimo tego, że to tylko jeden dzień w tygodniu, czasami trudno jest nawet ten raz się pojawić. Wszystko jednak wskazuje na to, że idzie ku lepszemu. W najbliższym czasie z Piotrkiem zamierzamy zaopatrzyć się w nową karciankę - Warcry (to w ramach Warhammeromanii). Już się nie możemy doczekać kiedy rozegramy pierwsze bitwy - ja szczególnie liczę na to, że uda mi się dorwać karty moich ukochanych skavenów. Do tego zamierzam poprowadzić Warhammera na którymś ze spotkań, ale to dopiero ogłoszę na forum jak będę na 100% pewien.
Nie pozostaje nic innego jak podziękować i pozdrowić wszystkich członków
NKF Fenrir. Z niecierpliwością wyczekuję kolejnego spotkania w przyszły piątek. I oczywiście zapraszam wszystkich, którzy jeszcze nie mieli okazji do nas wpaść na piątkowe spotkania. Więcej informacji znajdziecie na forum klubu (link po lewej stronie).PS: Przypomniałem sobie imię postaci do L5K - Yoshitsugu. Ale to nie imię tego ronina, o którym pisałem. Tak miał na imię Żuraw którego stworzyłem do pewnej przygody Samalaia w której graliśy tylko Żurawiami. Imię i karta ronia dalej zaginione...

0 komentarzy:

Prześlij komentarz