15 kwietnia 2013

Nie tak krótka recenzja The Critter Chronicles

09:00 Posted by Grzegorz Nowak , No comments


Tak epicki trailer zapowiadał drugą już grę z serii The Book of Unwritten Tales - recenzję pierwszej z nich mogliście przeczytać w zeszłym tygodniu. Po sukcesie przyszedł więc czas na kontynuację. Jak prequel wypada na tle swojego starszego brata?

W The Book of Unwritten Tales po raz pierwszy zobaczyliśmy Nate'a i Zwierzaka - ciamajdowatego przemytnika i mówiącego w niezrozumiałym języku włochatego... no cóż, zwierzaka. Gracze poznali ich wtedy jako świetnych kumpli, na dobre i na złe, i ci, którzy grali w pierwszą część zastanawiali się pewnie nie raz jak doszło do skrzyżowania się dróg tych dwóch. The Critter Chronicles odpowiada właśnie na to pytanie.

Dowiadujemy się między innymi dlaczego Ma'Zaz nieustannie ściga Nate'a, skąd przemytnik wziął swój powietrzny statek i kim tak naprawdę jest zwierzak. Poznamy też całą masę nowych postaci - między innymi łowcę Yeti o rozdwojonej osobowości, nawiedzoną obrończynię praw zwierząt, jeszcze kilka zwierzaków oraz całą masę pingwinów.

Graficznie gra nie różni się prawie w ogóle od swojej poprzedniczki - grafika 3D i statyczne tła nadal wystarczająco, żeby mocno wciągnąć się w świat gry. Tym razem przez większość gry będzie nam towarzyszył lodowy krajobraz, chociaż wyprawimy się też do bardziej znanych miejsc, jak np. Kamień Morski.

Nie grafika jest jednak najważniejsza w grach przygodowych, a zagadki, wyzwania i, w tym wypadku, cięty humor. Żadnej z tych rzeczy w The Critter Chronicles nie brakuje. Znów autorzy sypią dowcipami z rękawa nawiązując do mnogości motywów znanych z popkultury. Jeśli to właśnie sprawiło, że wciągnęła was pierwsza część gry i tym razem się nie zawiedziecie.

Czy The Critter Chronicles to rzeczywiście kontynuacja idealna ? Największym zarzutem wobec nowej gry studia KingArt jest jej długość. Żeby przejść poprzedni tytuł potrzebne było ok. 15 godzin spędzonych przed komputerem, jednak tym razem napisy końcowe zobaczymy zaledwie po upływie połowy tego czasu. Oczywiście ta sama zależność nie dotyczy ceny obu produktów.

Sami musice zdecydować, czy to się wam opłaca. Jedno jest pewne, The Critter Chronicles to naprawdę dobra gra i kontynuacja godna części pierwszej. Nie zdziwię się jednak, gdy fani będą zawiedzeni czasem gry, szczególnie po tym jak rozpieszczono ich poprzednim razem. Ehhh... jeszcze kilka lat temu gra zapewne ukazałaby się jako dodatek do The Book of Unwritten Tales.

Dla linuksiarzy:

Tym razem na płycie z grą znajdują się wersje dla systemów Windows i Mac OS X. Polska wersja językowa ponownie na wysokim poziomie a wydawca, IQ Publishing, zadbał nie tylko o posiadaczy Windowsów. Szkoda tylko, że znowu zapomniano o użytkownikach Linuksa, szczególnie, że gra posiada natywną wersję na tę platformę (wersja na Steamie działa na wszystkich trzech). Dobrą wiadomością jest jednak fakt, że udało się odpalić grę przez Wine praktycznie out of box i całość działała bez żadnych problemów.

0 komentarzy:

Prześlij komentarz