13 sierpnia 2011

Co z tym Polterem?

13:24 Posted by Grzegorz Nowak , 5 comments
Hejterzy w natarciu (fot. Flickr/Ran Yaniv Hartstein/lic. CC)
Ostatnio sporo się mówi o naszym małym, polskim e-fandomie. Najpierw polała się fala krytyki na Polter+, w reakcji Borejko nawoływał do działania na własną rękę, na końcu Enc wspominał czasy, kiedy na portalach poświęconych RPG można było poczytać sporo wartościowych materiałów. Tymczasem na polskim rynku coraz więcej podręczników, powstało nowe wydawnictwo, cytując znanego księdza - coś się dzieje. Więc o co właściwie chodzi?

Sam jestem jednym z tych, którzy pamiętają czasy świetności serwisów o RPG. Kiedy tylko miałem dostęp do neta (nie zawsze było z tym tak pięknie jak dzisiaj) robiłem rundkę po trzech serwisach - Polterze, Gildii i Valkirii. Z tych trzech ostał się dziś tylko Polter, a ciągłe walki między fanami i nie-fanami tego serwisu są głównym tematem rozmów w komentarzach.

Rozbawiła mnie cała sytuacja z P+. Podobnie jak Borejko uważam, że jak na razie subskrypcja nie oferuje nic ciekawego. Sam pomysł konta premium nie jest zły i być może zdałby egzamin, gdyby nie to, że naprawdę w chwili obecnej nie ma tam za co płacić (z punktu widzenia fana RPG). No chyba, ze subskrypcję traktujemy w kategoriach "wspierania serwisu".

Odrębnym kuriozum całej sprawy jest oburzenie na próbę "zarabiania" na fanach. Reklamy w serwisie są od dawna i chyba nikt nie sądził, że właściciele strony prowadzą działalność charytatywną, prawda? A tu nagle prawa autorskie, sądy, gromy i złorzeczenia. Chill out! Nikt nikomu nie zabrania usuwania swoich tekstów ani nie zmusza do płacenia za ich czytanie.

Rozwiązaniem problemu jakości Poltera byłaby zapewne stała redakcja - ktoś odpowiedzialny za newsy, ktoś za korektę, bez zbędnej moderacji tylko jeden, dwa newsy dziennie co kilka dni jakiś większy artykuł jeśli ktoś nadeśle. W zamian za to darmowe książki, podręczniki, darmowe konto P+ czasem jakaś kasa z subskrypcji - to mogłoby zdać egzamin, a przynajmniej zdaje w większych serwisach.

Zamiast raczej słabej funkcji przystosowania artykułów do druku za 5zł miesięcznie wolałbym jakiegoś zgrabnego PDFa - w środku the best of Polter z każdego miesiąca. Nie wiem czemu publikacje PDF znacznie bardziej do mnie przemawiają, niż teksty na stronie. Zapłaciłbym też za fajną, funkcjonalną aplikację na Androida - raczkujący AncientScroll dał radę (i aplikacja jest darmowa), to czemu Polter nie może?

Podobnie jak Enc chciałbym widzieć teksty o RPG wysokiej jakości. Widać dziura po MiM-ie i Portalu nadal nie została zapełniona, a szkoda, bo mogłoby się to przyczynić do dalszego ożywiania naszego środowiska (w parze z ofensywą wydawniczą). Kolejne flejmy, kłótnie i podziały być może są zabawne, ale na pewno w żaden sposób nie pomagają.

5 komentarzy:

  1. 'A tu nagle prawa autorskie, sądy, gromy i złorzeczenia'

    Hm, ciekawe czy kiedykolwiek 'słowo ciałem się stało' w tym przypadku - jakoś nie mogę sobie przypomnieć by ktokolwiek kogoś po sądach ciągał w naszym fandomie.

    'Kolejne flejmy, kłótnie i podziały być może są zabawne, ale na pewno w żaden sposób nie pomagają.'

    Dla mnie ani to to zabawne, ani konstruktywne ;). Trzeba po prostu robić swoje a nie tracić czas na bezowocne utarczki słowne.

    Pozdrawiam,
    Skryba.

    OdpowiedzUsuń
  2. "Rozwiązaniem problemu jakości Poltera byłaby zapewne stała redakcja - ktoś odpowiedzialny za newsy, ktoś za korektę, bez zbędnej moderacji tylko jeden, dwa newsy dziennie co kilka dni jakiś większy artykuł jeśli ktoś nadeśle. "

    Zdradzę, że przynajmniej w dziale RPGO są wyznaczeni redaktorzy do newsów w zależności od danego wydawnictwa, konkretne osoby odpowiedzialne są za korektę, newsów trochę leci. Tylko z atrykułami (jeśli pominąć recenzje) nie jest tak dobrze. ;)

    Mi się zdaje, że jest nie tyle "luka po MiMie i Portalu" co starym wyjadaczom się zdaje, że ta luka istnieje. Tak naprawdę nie chcą pogodzić się z faktem, iż dla młodszych i świeższych osób w RPG nowsze teksty niż w MiMie czy Portalu są równorzędne co dla "starych" w wymienionych czasopismach.

    OdpowiedzUsuń
  3. "Zdradzę, że przynajmniej w dziale RPGO są wyznaczeni redaktorzy do newsów w zależności od danego wydawnictwa, konkretne osoby odpowiedzialne są za korektę, newsów trochę leci."

    Znaczy się, jest Adam od FFG i nid od indiasów? Nie kojarzę regularnych newsów od innych wydawnictw, chyba, że liczyć Plane'a wrzucającego okazjonalnie WotC i GRAmela.

    "Mi się zdaje, że jest nie tyle "luka po MiMie i Portalu" co starym wyjadaczom się zdaje, że ta luka istnieje."

    I pewnie dlatego portalowe almanachy się tak dobrze sprzedają. :)

    Laveris, a wiesz choć co mamy na myśli pisząc "teksty z MiM i Portala"? Serio pytam, bo po Twoich wypowiedziach wnioskuję, że myślisz o czymś zupełnie innym, niż było publikowane w tych magazynach.

    OdpowiedzUsuń
  4. "Znaczy się, jest Adam od FFG i nid od indiasów? Nie kojarzę regularnych newsów od innych wydawnictw, chyba, że liczyć Plane'a wrzucającego okazjonalnie WotC i GRAmela."

    Nie mnie oceniać jak to w praktyce wychodzi. Informuję tylko, że w redakcji jest podzielone, kto kim się ma zajmować w teorii.

    Newsy od Gamladrinu także wychodzą dość regularnie.

    "I pewnie dlatego portalowe almanachy się tak dobrze sprzedają. :)"

    A może sprzedają się dobrze, bo weterani nie chcą dopuścić, by "RPG umarło"? :) Zresztą, to IMHO odcinanie kuponów, nie zapełnianie istniejącej luki.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ciekawe, że znowu zaczynasz jakiś bzdurny wątek i nie odpowiedziałeś na moje pytanie o MiMy i Portale. Wnioskuję stąd, że nie masz w ogóle pojęcia o czym pisał gan w odniesieniu do tekstów z tych magazynów.

    OdpowiedzUsuń