18 maja 2010

Ostatnia Wspólna Jesień #5

14:36 Posted by Grzegorz Nowak , No comments
Data: 24 kwietnia 2010

System: Monastyr

MG: Ja

Gracze: Badguy (Thorgar Beznosy), Procent (hrabia Klaudiusz Frollo), Pluszak (hrabia Drago Dragović).

Scenariusz: Ostatnia Wspólna Jesień (możliwe spoilery)

Wreszcie! Po prawie pół roku od rozpoczęcia udało nam się zakończyć pierwszą z oficjalnych przygód do Monastyru. Nie bez różnych przygód po drodze, po pieciu sesja nareszcie dotarliśmy do finału. Czas najwyższy na oczekiwaną przez graczy relację i podsumowanie tych kilkunastu godzin spędzonych w świecie Monastyru.

Tradycyjnie jednak przypomnijmy główne postaci tej przygody:

  • pułkownik Thorgar Beznosy, gordyjski oficer, potężny duchem i ciałem najemnik, wraz z nieliczną grupką swoich pobratymców służy mieczem za garść (niemałą) kordinów;
  • hrabia Klaudiusz Frollo, ligijski dandys, elegant i koneser kobiecych wdzięków, z trudem znoszący kathardzki klimat i swojego sługę Owena, wytrawny szermierz nie mający sobie równych w szpadzie;
  • hrabia Drago Dragović, agaryjski inkwizytor, wykuty w ogniu wiary w Jedynego i zahartowany w krwi przelewanej na wojnie z Valdorem, duchowy przewodnik drużyny, stojący przed dylematem rodzinnym.

Fabuła

Ostatnia przygoda zakończyła się niemal cliffhangerem, gdy Bohaterowie wspólnymi siłami, starali się odegnać krążące nad ich kryjówką deviria. Dzięki sile wiary inkwizytora i wspólnej modlitwie demoniczne ptaki ugięły się pod niezłomną wolą karian i oddaliły się. Bohaterowie mogli opuścić skalne kryjówki i znów ruszyć przez kolczasty las Thar w stronę Azuron, stolicy Kathardu.

Po powrocie nasi bohaterowie przypomnieli sobie o umówionym spotkaniu z Anną de Cottera, na które ledwo udało się zdążyć. Anna znajdowała się w kaplicy i mimo późnej pory postanowiła przyjąć przybyłych. Za pomocą tajnego przejścia wykutego w skale wszyscy dostali się do niewielkiej biblioteczki, gdzie Anna spędzała większość swojego czasu. W czasie rozmowy córka barona wyjaśniła BG swoje obawy co do osoby własnego ojca. Anna twierdziła, że baron nie zachowuje się do końca normalnie, a przyczyny upatruje w jego orężu, który wydaje się być przeklęty. W ten sposób Bohaterowie usłyszeli od córki barona dokładnie te same zarzuty, jakimi wcześniej tego samego dnia raczył ich Daar Kaza, przywódca buntowników. W czasie rozmowy dało się też zauważyć jak Anna lgnie do hrabiego Dragovicia, jak gdyby jej gest świadczyły o skrywanych głęboko uczuciach. Dalsza rozmowa została jednak przerwana przez przybycie pana de Duerto, kordyjskiego lekarza. Panowie opuścili więc bibliotekę tą samą drogą, którą weszli, jednak hrabia Frollo postanowił nie dawać łatwo za wygraną i podsłuchać rozmowę pani Anny i lekarza. Gdy wreszcie rozmowy ucichły chciał raz jeszcze rozmówić się z Anną pokój był pusty a drzwi na zewnątrz zamknięte.

Tego samego wieczoru miało miejsce jeszcze jedno spotkanie - do gospody "Pod Różanym Krzewem" zawitali przedstawiciele inkwizycji, którzy zapraszali na spotkanie w siedzibie Urzędu. Udał się tam pułkownik Thorgar, do którego później dołączył hrabia Drago. W tym czasie hrabia Frollo nadal chciał na własną rękę wkraść się do pałacu, żeby rozmówić się z niedostępnym baronem (próby nawiązania z nim rozmowy w sposób oficjalny zawiodły). Hrabia przekradł się do tajnego przejścia, widać odnajdując w sobie wspomnienie młodzieńczych eskapad, jednak jego zuchwały plan został odkryty - podniesiono alarm w pałacu. Frollemu udało się spotkać z Anną, która uprosiła go żeby zaniechał swoich zamiarów. Zuchwały wyczyn zakończył się fiaskiem.

Na spotkaniu z Inkwizycją bohaterowie przekazali wyniki dotychczasowych poszukiwań, a także zapoznali się z propozycją Urzędu. Oficjum pragnęło wynająć bohaterów do znalezienia dowodów przeciwko czarnoksiężnikowi, który osiedlił się na północy Kathardu. Hrabia de Camarra, bo tak nazywał się mag, uciekł z Kordu, bu móc na odludziu praktykować swoją mroczną sztukę i do tej pory Inkwizycji nie udało się zdobyć skazujących dowodów. Jednak osoby nie związane z Inkwizycją mogłyby zostać przyjęte przez barona i spróbować znaleźć w jego siedzibie dowodów na paranie się magią. Jednak wobec tego co przekazali Bohaterowie inkwizytorom (szczegóły na temat barona de Cottera), nie nalegano na wyjazd do siedziby czarnoksiężnika. Panowie nie wiedzieli co mają począć, więc oddali decyzję w ręce losu - rzut monetą zdecydował, że udadzą się na północ do siedziby rzekomego czarnoksiężnika.

Po przygotowaniach Bohaterowie opuścili stolicę późnym popołudniem tak, aby do włości barona dotrzeć przed zmrokiem i dać mu możliwość ugoszczenia przybyszów w swojej siedzibie. Podróż przez skalisty płaskowyż przerwała jednak nadchodząca burza piaskowa, która zmusiła Bohaterów do szukania schronienia. Gdy udało się znaleźć odpowiednie miejsce na schronienie przed potężną wichurą nagle okazało, się że zjawisko pogodowe nie jest do końca naturalne. Pośród tumanów piasku u kamieni kroczył pustynny golem, deviria, ktorego Bohaterowie mieli już okazję spotkać. Po raz kolejny wiara w Jedynego pomogła przeciwstawić się demonowi.

Krótko po pokonaniu golema pojawił się kapitan Gustaw de Roberto, dowódca straży zamkowej barona de Camarra. Baron dostrzegł Bohaterów ze swojej wieży i kazał wysłać po nich swoich zbrojnych. Pod eskortą szlachetna kompania dotarła do typowego dla tych okolic, wykutego w skale zamku. Tu zostali od razu gorąco podjęci przez właściciela - wyszedł im na spotkanie na dziedzińcu witając się radośnie z przybyłymi. Baron okazał się być sympatycznym człowiekiem i duszą towarzystwa, który od razu zabrał Bohaterów do kuchni, gdzie zaczął ich sam obsługiwać. Bohaterowie, łącznie z inkwizytorem Dragoviciem, poddali się urokowi osobistemu właściciela zamku i spędzili z nim cały wieczór na posilani się, grze w karty i picu dobrego wina.

Hrabia Frollo, hrabia Dragović i pułkownik Thorgar obudzili się następnego dnia z potwornym bólem głowy, widomą oznaką, że biesiada była huczna. Baron zostawił trojkę spitych szlachciców w kuchni więc ci postanowili poszukać czegoś do zwalczenia suchoty gardła i posilenia się. Radosna i leniwa atmosfera rozprysła się jak bańka mydlana i została zastąpiona grozą, gdy hrabia Frollo zaglądnął do kotła, z którego poprzedniego dnia częstował Bohaterów baron. We wnętrzu znajdowała się ugotowana ludzka głowa.

Bohaterów ogarnęło przerażenie, zrozumieli że wpadli w sidła czarnoksiężnika, że pozwolili sobie na spuszczenie gardy, co wykorzystał przeciwko nim baron. Nie wiedzieli jednak, że znaleźli się w sennym majaku, odurzeni winem podanym przez barona. Widzieli więc śmierć swoich przybocznych, błądzili po pustych pomieszczeniach zamku, spotkali istoty z koszmarów i walczyli ze zbrojnymi barona. Wszystko to dopóki nie nastąpiło przebudzenie poprzedzona kilkoma fałszywymi. Już na jawie okazało się, że zamek został opuszczony przez barona i jego świtę. Zrezygnowani Bohaterowie postanowili powrócić do miasta.

Po powrocie okazało się, że nie było ich przez osiem dni! Przez ten czas wydarzyło się naprawdę wiele - runęła kolejna część dzwonnicy i budowa nie ma szans zakończyć się na czas, Anna de Cottera po ciężkiej walce chorobą zmarła, a jej pogrzeb właśnie się odbywa. Bohaterowie otrzymali dwa listy od zmarłej, napisane na krótko przed śmiercią. Pierwszy zaadresowany był do wszystkich i zawierał błagalną prośbę o ocalenia duszy barona de Cottera. Drugi był przeznaczony dla hrabiego Dragovicia - smutne wyznanie miłości i podziękowanie za nadanie blasku ostatnim dniom życia Anny. Na tym nie koniec niepokojących wieści - armia powstańców gromadziła się pod miastem, a Bohaterowie odkryli na swoich ciałach dziwne znamiona - pamiątki po wizycie u czarnoksiężnika.

Bohaterowie postanowili po raz ostatni porozmawiać z baronem de Cottera. Tym razem udało im się - Robert był spokojny, przygotowywał plany bitwy, która miała odbyć się nazajutrz, nie miał na sobie zbroi. Pancerz stał w rogu sali, jakby złowrogo czuwając u boku swojego pana. To była jedyna szansa na przekonanie barona. Inicjatywę przejął nieoczekiwanie pułkownik Thorgar. Odwołał się do dumy i honoru, poprosił o to by nie ubierać zbroi do jutrzejszego starcia, pokazał pełne żalu listy zmarłej córki. Serce barona zmiękło, wszak córka była dla niego najważniejsza.

Epilogiem całej opowieści była bitwa - pokaz sprawności kordyjskiej machiny wojennej. Wśród walczących był Thorgar wraz ze swoim oddziałem, hrabia Dragović przy boku barona, oraz hrabia Frollo z wynajętym za całe oszczędności oddziałem zbrojnych pod ligijskim sztandarem. Bitwa nie mogła skończyć się inaczej jak zwycięstwem kordyjskich żołnierzy. Nie pomogły deviria ani magia na usługach pogan. Muszkiet i wyszkolenie znów zdały egzamin. Baron poniósł jednak śmierć gdy opętańczo rzucił się na pozycje Daar Kazy. Jednak na twarzy zmarłego malował się spokój - widomy znak, że jego dusza odeszła w spokoju.

Podsumowanie

To był godny finał całej dłuuugiej przygody (która nawet nazywana była przez nas "kampanią"). Choć pod koniec znów czas nas gonił udało się rozwiązać wszystkie wątki i zakończyć scenariusz w należyty sposób. Pod tym względem jestem zadowolony z sesji.

Niestety ta część nie uniknęła nieco nachalnej liniowości, choć było znacznie lepiej niż ostatnim razem. Postanowiłem prowadzić OWJ, po długiej przerwie grania w Monastyr, żeby nieco ułatwić wszystkim wejście w świat Monastyru ale zapomniałem odpowiednio zmodyfikować gotowego materiału tak, by lepiej mogli odnaleźć się w nim gracze wraz ze swoimi postaciami. Przez to kolejna przygoda jaką rozegramy nie będzie jedną z oficjalnych, choć jest tam jeszcze sporo świetnego materiału. Odrobiłem lekcję z twórczego podejścia do gotowych scenariuszy i teraz kiedy znów przyjdzie mi prowadzić coś "gotowego" z pewnością inaczej podejdę do przygotowania scenariusza.

Mimo to w czasie tej sesji były prznajmniej dwie sceny, które na długo zapadną mi w pamięć. Nieoczekiwanie dobrze wypadła wizyta u czarnoksiężnika - w czasie sesji myślałem nawet czy by nie wyrzucić jej ze scenariusza i przyśpieszyć nieco akcję, ale uznałem że należy to uzależnić od decyzji graczy. Chcieli zbadać sprawę czarnoksiężnika, więc otrzymali taką możliwość. Najlepsze jest to, że sami gracze dali się złapać w pułapkę - gdy odgrywaliśmy scenę "biesiady" w kuchni naprawdę dało się odczuć ten radosny, beztroski nastrój. Odgrywanie barona wyszło mi przekonywająco i to na tyle, że gracze byli autentycznie zszokowalni, gdy z garnka wytoczyła się ludzka głowa i cała atmosfera znikła jak ręką odjął. Jestem dumny z tej sceny, szczególnie że wyszła ona przy obopólnej pracy MG i graczy.

Druga scena, która zapadła mi w pamięć to kulminacyjny moment całego scenariusza - rozmowa z baronem i próba przekonania go do zostawienia przeklętej zbroi. W tej scenie szczególnie wykazał się Badguy przejmując inicjatywę w tak ważnym momencie i próbując uratować duszę barona. Nie było tu miejsca na żadne rzuty kością. To argumenty graczy miały zadecydować o tym jaki będzie wynik przygody. Przemowa poskutkowała.

Jeśli chodzi o pozostałych graczy Procent jako hrabia Frollo dał się ponieść nieco awanturniczej naturze swojej postaci, stąd zakradanie się do pałacu, a później pełne fantazji wystawienie własnej chorągwi składającej się z niewiele wartych ochotników za marne pieniądze (w tym Arkana, właściciela gospody). Takie zagrania dokładały kolorystki całej drużynie i nieco humoru na sesji. Postać Pluszaka mogła się wykazać w sytuacjach spotkania z deviria i rzeczywiście gdyby nie silna wiara hrabiego Dragovicia z niektórych sytuacji ciężko byłoby wyjść. Słusznie jednak zarzucał Pluszak niewielki wpływ graczy na akcję. Starałem się dać jak najwięcej możliwości i było chyba lepiej niż ostatnio ale do ideału w tym względzie jeszcze brakowało.

Tak więc przyjdzie nam porzucić teraz pustynny Kathard, bo gracze domagają się kolejnych opowieści z udziałem szlachetnych mężów. Przeniesiemy się jednak teraz zupełnie gdzie indziej, bo piasków pustyni hrabiowie i pułkownik mają już dość. Wieść niesie, że będzie można ich spotkać gdzieś na dalekim zachodzie, na drugim krańcu Dominium. Kto wie, kto wie...

0 komentarzy:

Prześlij komentarz