02 lutego 2010

Potępieniec #6

20:20 Posted by Grzegorz Nowak , No comments
Data: 18/19 I 2010

System: Warhammer 2ed

MG: Ja

Gracze: Sammel (Viggo Oswald von Stihlgladen), Glut (Aldebrand Falkenheim)

Scenariusz: Rytuał (możliwe spoilery)

Po kilku problemach z ustaleniem terminu kolejnego spotkania i po miesięcznej, świąteczno-noworocznej przerwie udało nam się wreszcie zasiąść przed ekranami komputerów. Ze słuchawkami na uszach i mikrofonach przy ustach mogliśmy powrócić do ponurego świata niebezpiecznych przygód. Jak widać do końca stycznia nie udało się zakończyć kampanii, ale wola grania nadal jest więc nie pozostało nic innego jak wyczekiwać rychłego finału. Oznacza to, że muszę się zacząć zastanawiać w jakie kolejne przygody wrzucić Viggo i Aldebranda, mam jednak jeszcze trochę czasu nim to nastąpi.

Fabuła

Po raz kolejny nie oddalałem się zbytnio od treści scenariusza. Bohaterowie wreszcie dotarli do Delberz, przynajmniej na chwile opuszczając zalesione, pełne niebezpieczeństw tereny. Początkowo chciałem ich od razu rzucić w akcje scenariusza (spotkanie z Klaussem Dralstem i jego synem), jednak gracze zaczęli dopytywać się o zebrane złote korony z poprzednich przygód i snuć plany na ulepszenie swojego ekwipunku. Nie mogłem im odebrać przyjemności wydania z trudem zdobytych pieniędzy. Przynajmniej była okazja wykorzystania Zbrojowni Starego Świata i przypomnienia sobie zasad dostępności. Dopiero po dokonaniu zakupów udało się podrzucić wskazówkę, która zaprowadziła bohaterów na właściwie tory przygody. Kolejny scenariusz Potępieńca nie zaskakuje specjalnie, zmienia się tylko sceneria. Zamiast gospody, czy zamkowych lochów Bohaterowie trafiają do miejskich kanałów.

Viggo i Aldebrand udali się do domu kupca nazwiskiem Dralst, który miał wiedzieć coś co mogłoby naprowadzić na trop tytułowego Potępieńca. Wieczorna wizyta przybrała jednak niespodziewany obrót. Okazało się, że kupiec został napadnięty w swym domu przez niezidentyfikowanych bandytów. Gdy Bohaterowie zjawili się na miejscu mogli oglądnąć jedynie śmierć syna Dralsta, który w ostatnich słowach prosił o uratowanie porwanego ojca. BG szybko pomścili śmierć młodego, a krótki przegląd posiadłości pozwolił ustalić, że służba podzieliła los panicza. Udało się też ustalić, że w piwnicach znajduje się ukryte zejście do kanałów, którym musieli przyjść bandyci. Czas naglił więc Viggo i jego towarzysz ruszyli w mroki podziemi.

Podążanie za śladami doprowadziło drużynę do miejskich kanałów. Z trudem było im pogodzić się z brudem i smrodliwym otoczeniem ścieku, ale już wkrótce Bohaterowie mieli się martwić czymś znacznie bardziej poważnym. Zwłoki leżące na jednym z bocznych chodników okazały się nie tak martwe jakby się zdawało, a próbę spacyfikowania ich Aldebrand przypłacił kąpielą w płytkim kanale ściekowym. Po krótkiej walce udało się zażegnać niebezpieczeństwo ale nadal nie było śladu porwanego Dralsta.

Wreszcie udało się znaleźć kolejne tajne przejście, które zaprowadziło Bohaterów do kryjówki bandytów. Wrodzona czujność Aldebranda pozwoliła na wypatrzenie pułapki, która ostrzec miała o zbliżających się intruzach. Początkowo Viggo starał się wmówić bandytom, że przyszli tu jako posiłki. Niestety bandyci zorientowali się, że coś jest nie tak, ale dzięki zaskoczeniu Bohaterowie szybko rozprawili się z nimi. Jak się okazało podziemia były siedzibą heretyckiego kultu, w którym bandyci na spółkę z szczurzymi mutantami (se se se se!) składali ofiary mrocznemu bogu. Po dalszych poszukiwaniach udało się odnaleźć komnatę ofiarną, gdzie szczurzy kapłan dokonywał krwawej ceremonii - niestety Bohaterowie przybyli za późno, żeby uratować Klaussa Dralsta.

Pewnie opuściliby miejsce kaźni bez zwracania na siebie uwagi licznie zgromadzonego kultu, gdyby nie fakt, że pośród zwłok wcześniejszych nieszczęśników znajdowało się te, których Bohaterowie poszukiwali - zwłoki Johanna. Niestety sami nie byli w stanie poradzić sobie ze szczurami i ich ludzkimi sprzymierzeńcami, ale dzięki sprytowi i wiedzy pirotechnicznej udało się zrobić na tyle zamieszania, żeby wziąć ze sobą ciało, uciec i odciąć linowy most prowadzący do komnaty.

Sesję zakończyliśmy właśnie tuż po brawurowej ucieczce. Viggo i Aldebrand, poranieni i wycieńczeni zastanawiali się co teraz robić dalej.

Podsumowanie

Kolejne kilka godzin na Skype i kolejna sesja za nami. Tym razem gracze musieli się nieźle nagłowić, bo choć scenariusz przewidywał rozwiązania siłowe to dwuosobowa drużyna nie miała większych szans z tak licznym przeciwnikiem. Szczęśliwie bomby z poprzedniej przygody sprawdziły się i tym razem. Znów sporo było eksplorowania, w czym świetnie pomagał OpenRPG z opcją stopniowego odsłaniania mapy. Jak na razie to najlepsza opcja na grę po sieci, choć wiem, że niektórzy używają Vassala. Będę musiał się przyjrzeć temu ostatniemu - a nuż wprowadzi nowe możliwości do gry sieciowej!

Tymczasem czekam na kolejną możliwość gry.

0 komentarzy:

Prześlij komentarz