10 lutego 2010

Ganie czytanie #3

16:28 Posted by Grzegorz Nowak No comments
Czas najwyższy na trzecią odsłonę czytelniczych wynurzeń. Tradycyjnie trzy pozycje z listy ostatnio przeczytanych. Pierwsza z opisywanych leży na mojej półce, więc jakby co - z chęcią pożyczę. Pozostałe sam pożyczałem, więc niestety zainteresowanych odsyłam do księgarni bądź biblioteki.


Ursula K. Le Guin - Najdalszy brzeg

Klasyka po raz kolejny w moim zestawieniu. Najdalszy brzeg to już trzeci tom sagi Ziemiomorza. Tym razem Ged, w towarzystwie młodego księcia wyrusza z wyspy Roke, aby odkryć przyczyny znikania zdolności magicznych pośród mieszkańców Ziemiomorza. Czytanie kolejnych tomów cyklu jest jak powrót do przeszłości. To trochę tak jakby po raz pierwszy czytać Tolkiena. I rzeczywiście Le Guin trzeba wyraźnie postawić koło autora Władcy Pierścieni, bo to ta sama półka jeśli chodzi o fantastykę. Mnie osobiście urzekł oryginalny świat - Ziemiomorze - kraina złożona z archipelagów dziesiątek wysp, której mieszkańcy i ich życie związane jest nieustannie z morzem, wiatrami i naturalnym rytmem przypływów i odpływów. To stare dobre fantasy, choć właśnie przez to może niektórych odstraszać rozbudowanymi opisami, podniosłym językiem i powoli rozwijającą się akcją. Dla mnie jest to zaleta - czytając tego typu fantastykę mam wrażenie jakbym miał w ręku mitologię jakiejś odległej, mało znanej kultury. A poza tym to absolutny klasyk i grzechem byłoby nie znać.

Andrzej Pilipiuk - Homo bimbrownikus

Egzorcystę-amatora z Wojsławic znają chyba wszyscy. I nic dziwnego, kolejne książki z serii przygód o Jakubie Wędrowyczu czyta się lekko i szybko, a przaśny humor widać jest w cenie, skoro Pilipiuk najczęściej kojarzony jest włąsnie z tą serią. Niestety nowa książka o Wedrowyczu nie urzekła mnie. Nie powiem, zbiór opowiadań na który składają się trzy opowiadania (dwa krótkie i jedno zajmujące ponad 200 stron) czyta się szybko i przyjemnie, jednak bardziej bawiły mnie poprzednie części. Nawet więcej śmiałem się czytając Leksykon niewiedzy, choć przecież ta ostatnia to książka popularno-naukowa. Oczywiście fanów serii książka zadowoli - Pilipiuk nie spada w swojej twórczości poniżej pewnego dobrego poziomu. Jednak tym, którzy jeszcze nie poznali osoby sławnego egzorcysty i bimbrownika, lub po prostu szukającym lekkiego czytadła, proponował bym raczej sięgnąć do wcześniejszych tomów, które wypadają znacznie lepiej od najnowszego.

Stanisław Lem - Solaris

Znów łyk klasyki, jednak tym razem prócz poczucia obowiązku przeczytania znanego, wybitnego dzieła wiodła mną zwyczajna chęć obcowania z dobrą książką. Bo Solaris to dobra książka. Powiedziałbym nawet, że świetna. Wielu na dźwięk nazwiska Lem przychodzą na myśl szkolne katusze z Pilotem Pirxem. Do dziś nie wiem czemu taką słabą książkę Lema musiano wprowadzić do kanonu lektur skutecznie odstraszając młodych ludzi od innych jego książek. Mnie też było trudno wziąć do ręki ponownie książkę mistrza polskiej SF, ale szczęśliwie przemogłem się i po raz kolejny jestem zachwycony. Solaris to opowieść o Chris Kelvin, psychologu,który przylatuje na stację kosmiczną zawszoną nad tytułową planetą. Na pokładzie stacji okazuje się, że jeden z naukowców zmarł a reszta nielicznego personelu dziwacznie się zachowuje. Na samej stacji dzieją się też niewytłumaczalne zjawiska, które być może mają związek z działaniem tajemniczej planety pokrytej organicznym oceanem. Solaris od pierwszych stron wciąga, najpierw budując nastrój tajemniczości, potem odkrywając kolejne wątki, by wreszcie po przerzuceniu ostatniej strony pozostawić czytelnika z własnymi rozmyślaniami. Książka stawia wiele pytań, na które ludzkość wciąż pragnie poznać odpowiedzi - jaki jest kres ludzkiego poznania, czy rozumiemy świat który jest wokół nas, i czy jesteśmy sami w ogromnym wszechświecie? Brzmi górnolotnie? Bo to literatura wysokich lotów, ale Lem zdołał stworzyć prawdziwe dzieło, które nie tylko dostarcza prawdziwej intelektualnej pożywki, ale też zwyczajnej, lekkostrawnej rozrywki. Obok tej książki nie można przejść obojętnie.

0 komentarzy:

Prześlij komentarz