23 lipca 2013

Tak sobie wyobrażam komputery przyszłości

16:00 Posted by Grzegorz Nowak 2 comments

Dziś podniecam się pewnym szalonym projektem - smartfonem Ubuntu Edge. Jeśli czytacie serwisy technologiczne z pewnością wiecie o co chodzi - twórca najpopularniejszej dystrybucji Linuksa próbuje stać się Stevem Jobsem i odmienić rynek komputerowy. Być może sam smartfon nie powala na kolana, ale już idea, którą idzie za nim to zupełnie coś innego.


Jeśli nie wiecie o czym piszę a nadal tu jesteście, zobaczcie sobie Ubuntu Edge na Indiegogo. Zebrać 32 miliony w 30 dni to szalony pomysł , ale nie chodzi o realizm tylko ideę. Jeśli znajdzie się tyle pasjonatów, żeby wesprzeć rozwój nowej platformy, powstanie niezwykły smartfon. Wczoraj kwota rosła w zadziwiającym tempie - w ciągu jednego dnia zebrano ponad 3 miliony dolarów! To już jest rekord ale wątpię, żeby ta tendencja się utrzymała.

Co jest takiego niezwykłego w tym Ubuntu Edge? To koncept high-endowego smartfona, który ma bić na głowę współczesne słuchawki z wysokiej półki. Ma szybkiego wielordzeniowego procka, 4GB RAM-u i 128 GB przestrzeni dyskowej. Na Edge będzie można odpalić zarówno Androida jak i Ubuntu Touch ale moim zdaniem najistotniejszym ficzerem jest możliwość odpalenia za jego pomocą desktopowej wersji systemu.

Koncept znamy już z Ubuntu for Android. Nasze smartfony mają specyfikację zbliżoną do niektórych PC-tów czemu więc jej nie wykorzystać? Wystarczy myszka, klawiatura i monitor - po podłączeniu fona do stacji dokującej mamy pełnoprawnego desktopa. Wygląda to tak:

 

Dziś używamy kilku komputerów na raz, płacąc parę za ten sam sprzęt. W kieszeni smartfon, w plecaku notebook, a niektórzy do tego jeszcze mają tablet. Chciałbym żeby przyszłość wymarzona przez Marka Shuttlewortha się ziściła. Chciałbym wydawać pieniądze raz na dobrego smartfona i mieć w tym desktopa do pracy a nawet ultrabooka (już dziś mało kto pamięta o Clambooku a to przecież świetny pomysł). Idea “convergance” naprawdę do mnie przemawia i mam nadzieję, że technologia będzie do niej dążyć.

Ale przecież Ubuntu nikt nie używa, prawda? No to co powiecie na tę samą technologię, tylko tworzoną przez innych producentów? Podpinamy iPhona do stacji dokującej i mamy Mac OS X. Robimy to samo z Nexusem 4 i odpala się Chrome OS. Może nawet Windows Phone zmienia się nagle w pełnoprawnego Windowsa RT? Tak powinna wyglądać era post-PC.

Obawiam się tylko czy twórca Ubuntu nie wybiega za bardzo przed szereg. Google mógł sobie pozwolić na słaby początek Chrome OS - teraz już nikt nie może powiedzieć, że to był nietrafiony pomysł. Z Ubuntu Edge raczej już tak kolorowo nie będzie. Ten ostatni nie jest przeznaczony dla zwykłego konsumenta, ale dla użytkowników premium ze społeczności Ubuntu, którzy chcą pomóc w powstaniu “Formuły 1 smartfonów”. Obawiam się, że nie ma ich aż tak dużo. Do zbiórki się raczej nie dołożę (przynajmniej nie tyle, żeby dostać własny egzemplarz Edge’a) ale pomysł szalenie mi się podoba. I mam nadzieję, że na samym pomyśle się nie skończy.

2 komentarze:

  1. Czy ja wiem. Idea niezla, ale ciagle bardziej do mnie przemawia streamowanie obrazu z innego servera jako przyszlosc. W takim swiecie nikt nie potrzebowalby w ogole sprzetu w domu, wszystko obliczane i przetwarzane w chmurze a na fonie tylko wyswietla ci obraz. Zreszta to juz dziala, bo niedawno gralem sobie w Wiedzmina 2 na moim telefonie komorkowym przez OnLive + stacja dokujaca podpinajaca pod telefon plazme i pada. Juz dziala niezle, wiec w przyszlosci bedzie tylko lepiej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie widzę problemu. Jedno drugiego nie wyklucza. Sam piszesz, że grałeś w Wiedźmina na telefonie.

      Usuń