21 stycznia 2013

A w przyszłości czytać będziemy tak

09:00 Posted by Grzegorz Nowak , 4 comments
Papier przestał być już podstawowy nośnikiem słowa pisanego. W ciągu kilku ostatnich lat zmieniło się pod tym względem naprawdę dużo. Coraz częściej na ulicach, w tramwajach i pociągach można zobaczyć osoby korzystające z czytników, tabletów i smartfonów. Daleki jestem od wieszczenia klęski drukowanego słowa, ale nie ukrywam, że książka przyszłości to coś na co czekam z utęsknieniem.

Czytniki ebooków w rodzaju Kindle'a i tablety multimedialne już zdążyły się zadomowić na rynku (również naszym, który zawsze pozostawał gdzieś w tyle za resztą cywilizowanego świata). Może więc dziwić, że wciąż czekam na książkę przyszłości. Komputer, który można nosić w plecaku i trzymać w jednej ręce, to przecież rewolucja sama w sobie. Poza tym można go używać do wielu innych rzeczy, nie tylko czytania! Jasne, zdaję sobie świetnie z tego sprawę - sam korzystam z androidowego tabletu. To jednak wciąż za mało.

W moich marzeniach prawdziwa książka przyszłości nie różni się specjalnie od papieru - mniej więcej tyle samo waży, jest tej samej grubości, potrafi jednak wyświetlić dowolny tekst albo obraz. Takie gadżety już nie raz pojawiały się w filmach i książkach sf, pierwsze prototypy powstają od paru lat w laboratoriach. Na targach CES 2013 pojawił się PaperTab - na razie dosyć ułomna i toporna zapowiedź tego jak może działać elektroniczny papier przyszłości.



Z kolei Corning swego czasu nakreślił własną wizję przyszłości, w której technologia opierać się będzie na produktach wykonanych ze szkła. W prezentacji pojawił się również papier przyszłości (od 5:10), który spełnia moje, na razie nie możliwe do zrealizowania, marzenia (swoją drogą, filmik to fajna inspiracja dla wszelkich RPG-owych przygód rozgrywających się w niedalekiej przyszłości).


Wiem, że odlatuję daleko w przyszłość - wciąż przecież kocham tradycyjną książkę. Zastanawia mnie jednak jaki będzie następny krok po tabletach i czytnikach ebooków. Może właśnie gazeta i książka której strony będą zrobione z e-paperu? I być może ta przyszłość wcale nie jest tak odległa.

4 komentarze:

  1. Wersja noir: e-papierowa książka. Wygoda czytnika e-booków połączona z rozkoszą tradycyjnego przewracania kartek. Ściągasz książkę. Pierwszy rozdział jest za darmo, pozostałe są płatne. Każdy kolejny jest droższy. Niemal każdy rzeczownik w tekście jest hyperlinkiem do reklamy jakiegoś produktu. Jakby animowane banery na górze i dole strony i obowiązkowy spot reklamowy wyświetlany przed wczytaniem tekstu nie wystarczały. Czasem przy przewracaniu kartki zahaczasz palcem o któryś z nich. Na wszystkich stronach książki pojawia się wtedy witryna producenta reklamowanego produktu. Jeśli przewidująco wyłączyłeś Wi-Fi jest jeszcze gorzej - wbudowana przeglądarka nie da się wyłączyć, dopóki nie upewni się, że brak połączenia to nie chwilowy spadek mocy sygnału. Plik rozdziału siódmego jest uszkodzony. Czekasz trzy dni, aż wydawnictwo go naprawi. Rozdział ostatni jest 4x droższy niż przedostatni - jest bowiem dostępny jedynie w pakiecie z komentarzami wydawcy, autora i eksperta. Dodatkowo jest oczywiście pakiet reklam zachęcających do nabycia innych pozycji z oferty wydawnictwa. Ściągnąłbyś pirata z nielicznych witryn niezablokowanych jeszcze DDoS-em przez FBI ale ciągle pamiętasz przejścia po "50 twarzach Greya". Dopiero po miesiącu i sześciu antywirusach poradziłeś sobie z wyskakującymi bez ostrzeżenia reklamami akcesoriów sado-maso i nawilżaczy analnych dla gejów...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczęśliwie jak coś nie będzie działać, to zapewne nikt tego nie kupi. Dobry produkt broni się sam.

      Usuń
  2. A może w drugą stronę? Książkowy, uniwersalny interface do pracy z urządzeniami elektronicznymi?

    http://vimeo.com/47656204

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajną rzeczą, dostępną teraz chyba dla niektórych książek Audible + Amazon, jest to, że możesz przerwać czytanie, wyjść na rower, kolejny rozdział przesłuchać z audiobooka, wrócić do domu i czytać dalej od miejsca zakończenia słuchania. To daje dużo więcej niż grubość epapieru i takie tam pierduły. Tak naprawdę ebooki są bliskie mojego ideału już teraz.

    OdpowiedzUsuń